Bardzo lubię piosenkę "Tramwaje jak komety" zespołu Em pochodzącego z Trójmiasta.W jej refrenie pojawiają się takie oto słowa: "Tu wszystko się kończy i zaczyna - Gdańsk, Sopot, Gdynia". Tekst jest mi bliski w pewnym aspekcie. Otóż patrząc na moją historię fascynacji Bałtykiem, to punktem kulminacyjnym umacniającym w sposób trwały i mocny moje zamiłowanie do morza - była właśnie podróż do Trójmiasta. To tutaj wszystko rozpoczęło się na dobre. Moje uzależnienie od gdańskiej starówki, sopockiego "Monciaka" (potocznie nazywanej przez turystów ul. Bohaterów Monte Cassino) oraz od Skweru Kościuszki i klifu orłowskiego (Gdynia).
To co jest atutem Trójmiasta, to dla mnie osobiście fakt, iż na małej przestrzeni mamy do czynienia z zupełnie różnorodnymi miastami, w których zawsze odnajduję coś wyjątkowego, co jednocześnie je wyróżnia ale i nadaje pewnej wartości.
Od dawna powtarzam, że Gdańsk ma najpiękniejsze Stare Miasto w Polsce z bogatą architekturą i klimatycznymi uliczkami, czego przykładem może być nastrojowa ul. Mariacka. Gdańsk to także miasto z niezwykłą historią. To Motława i najczęściej kojarzony z nią w tym mieście parowóz SS "Sołdek" - pierwszy statek zbudowany w Polsce (od 1985 roku Statek-Muzeum) oraz "Żuraw" - dźwig portowy (obecnie jest jedną z filii Centralnego Muzeum Morskiego w Gdańsku. Specyficzny jest Nowy Port zlokalizowany na obrzeżach miasta naprzeciwko Pomnika Obrońców Westerplatte. W porcie znajduje się piękna latarnia morska, a od paru lat wpływają do niego jedne z największych statków transportowych na świecie.
Sopot jest dla mnie magiczny nocą. Będąc wieczorem na molo mamy wspaniały widok po lewej stronie na orłowski klif, po prawej na pięknie rozświetlony Nowy Port. A przed sobą na horyzoncie światła statków. Wszystko to przy towarzyszącym, delikatnym szumie fal i ciszy nocy...